Niedawno odwiedziłam Londyn — tym razem nie dla przyjemności, a z powodu delegacji. Po kilku naprawdę ciężkich dniach, burzach mózgów, prezentacjach i dyskusjach, postanowiłam odwiedzić jakieś muzeum. Te, które absolutnie trzeba odwiedzić, odwiedziłam przy okazji wcześniejszych wizyt, dlatego tym razem postawiłam na coś, co mnie trochę „zresetuje” i pozwoli oderwać myśli od pracy.
Wybór padł na London Moco Museum — muzeum sztuki współczesnej zlokalizowane przy Marble Arch, w samym sercu miasta.
Generalnie nie jestem fanką sztuki współczesnej, bo jest dla mnie przeważnie zbyt krzykliwa, abstrakcyjna i niezrozumiała, ale to muzeum naprawdę mnie zaskoczyło — i to na wielu poziomach. Zaczęło się od foteli.
Fotel jak kwiat, fotel z maskotek i fotel introwertyka
Na zdjęciach zobaczycie kilka foteli i innych dzieł sztuki, w których rzemieślnicza technika i odrobina wyobraźni, ze zwykłego fotela czy swetra, stworzyły coś zupełnie wyjątkowego.
Fotel "Hortensja" — Andrés Reisinger
Argentyński artysta i projektant Andrés Reisinger to jeden z najbardziej rozpoznawalnych twórców na przecięciu mody, sztuki i designu. Jego fotel „Hortensia” to mebel pokryty zwiewną tkaniną przypominającą płatki kwiatów — tysiące różowych frędzli tworzą efekt lekkości. Takiej tkaniny spodziewałabym się na sukni wieczorowej, ale na pewno nie na fotelu — a jednak wygląda rewelacyjnie. Fotel jest dostępny w sprzedaży i możecie go kupić za 7 tys. euro.
Fotel w maskotki - KAWS
KAWS to jeden z artystów prezentowanych w kolekcji Contemporary Masters w Moco. Wywodzi się z kultury street artu i jest znany z reinterpretowania ikon popkultury — jego słynna wersja Myszki Miki z „X” zamiast oczu to chyba najbardziej rozpoznawalne dzieło. Gdy przyszło do zaprojektowania fotela, KAWS nie sięgnął po tkaninę. Postanowił otapicerować go… maskotkami. Całe siedzisko i oparcie wyłożone są miękkimi pluszowymi zabawkami w stylu jego charakterystycznych postaci. Efekt? Oceńcie sami.
Fotel Introwertyka — Robbie Williams
I tu nastąpiło moje największe zaskoczenie wizyty. Fotel Introwertyka zaprojektował… Robbie Williams. Ten Robbie Williams. Wokalista. Człowiek od „Angels” i „Feel”. I okazuje się, że poza charyzmą i świetnym głosem ma też naprawdę wszechstronną wyobraźnię i podarował do muzeum swoje prace, zajmujące prawie całe piętro.
„Fotel Introwertyka” nie był mszczególnie ciekawy, najważniejsza była instrukcja na ścianie za nim. Myślę, że każdy, kto czyta opis, ma chwile, w których chciałby umieścić podobny opis nad własnym, ulubionym fotelem. Z pomocą AI przetłumaczyłam opis na język polski – czy Wy też się z nim utożsamiacie?
Sweter pełen emocji i bluza z kieszonkami na leki
Fotel Introwertyka to tylko jeden element wystawy Robbiego Williamsa zatytułowanej Radical Honesty — jego projektu artystycznego, w którym wokalista otwiera się przed odbiorcą.
Robbie Williams tworzy sztukę wizualną codziennie od końca lat 90., budując długoterminowy wizualny dziennik dokumentujący jego podróż przez problemy ze zdrowiem psychicznym.
Dwa dzieła tekstylne szczególnie zapadły mi w pamięć:
Emotion Sweater
Ogromny sweter rozciągający się na całą ścianę, pokryty słowami takimi jak „Anxious” (niespokojny), „Empathetic” (empatyczny), „Paranoid” (paranoiczny) i „Brave” (odważny). Z daleka wygląda jak gigantyczny sweter znanego brandu pełen logo w różnych kolorach, z bliska okazuje się zbiorem słów-etykiet, które naklejamy na siebie sami i które naklejają nam inni… Co ciekawe nie ma podkreślać atutów sylwetki czy maskować oponki na brzuchu… Odnosi się do wszystkich emocji, które są w nas, a nie na zewnątrz.
Prescribed Identity Hoodie
Bluza z kapturem z 9 kieszeniami, a każda nosi nazwę leku: Ozempic, Ambien, Xanax… Oczywiście wszystko na receptę! To komentarz do uzależnień, do autoprezentacji — do tego, jak wiele ukrywamy pod starannie skrojonym wizerunkiem. Przeważnie bluzy mają dwie kieszenie, jak widać nie byłyby one w stanie pomieścić złożoności ludzkiej psychiki. Widok mocny, a jednocześnie nie przytłaczający — Robbie zawsze ratuje się humorem. A ja, potrafiąc szyć, mogę sobie uszyć bluzę z tyloma kieszonkami, ile sobie wyobrażę 😉
Klasycy, których nie można pominąć
Moco to nie tylko Robbie i fotele. Muzeum gromadzi w jednym miejscu prace takich ikon jak Andy Warhol, Jean-Michel Basquiat, Keith Haring, Yayoi Kusama, Damien Hirst i Banksy.
Banksy zajmuje tu poczesne miejsce. Eksponowane są jego ikoniczne prace: „Girl with Balloon”, „Love is in the Air” (znana też jako „Flower Thrower”) i „Battle at Beanfield” — wszystkie autoryzowane przez Pest Control, jedyną oficjalną jednostkę potwierdzającą autentyczność jego dzieł.
Andy Warhol jest tu obecny ze swoim popkulturowym dziedzictwem i kulturą celebrytów, która kilkadziesiąt lat temu była prowokacją, a dziś wygląda jak dokładna przepowiednia social mediów…
Yayoi Kusama i jej słynne infinity rooms — jeden z tych przypadków, gdy sztuka dosłownie wciąga was do środka.
Łącznie muzeum prezentuje ponad 100 prac ponad 35 artystów: obrazy, rzeźby, instalacje i immersywne doświadczenia cyfrowe. Trzy piętra, w sam raz na popołudnie po pracy.
Moco Museum działa już od 9 lat i ma siedziby nie tylko w Londynie. Możecie odwiedzić je także w Amsterdamie i Barcelonie. Kolekcje trochę się różnią między oddziałami, więc nawet jeśli byliście w jednym mieście, w innym możecie trafić na nowe wystawy.
Podsumowanie
Weszłam sceptyczna, wyszłam zresetowana. To muzeum jest dokładnie tym, czego potrzebowałam po kilku dniach intensywnej pracy — sztuka, która nie wymaga od ciebie akademickiego przygotowania, żeby na nią zareagować. Fotel z frędzlami, bluza z kieszonkami na leki psychotropowe, gigantyczny sweter z nazwami emocji… czasem sztuka mówi wprost to, czego my nie potrafimy wypowiedzieć na głos.
0 komentarzy